20 | 05 | 2019
Odwiedziło mnie
Articles View Hits
172100
Main Menu

Otwory w młynku do ziół

User Rating:  / 1

Kłaniam się
Opowieść rozpoczyna się, gdy to nabyłem kapsułki Pau-drako, bo mój mały był chory i chciałem czegoś alternatywnego do antybiotyku. A tego świństwa nie chciałem dawać, nie dość, że drogie to jeszcze niszczy wszystko, co znajdzie na swojej drodze. Uważam, że antybiotyki winne być aplikowane do poważnych wypadków a nie tak na dzień dobry, na malutki katarek albo czerwone gardło. Ale to kwestia do oddzielnych rozważań.

W sklepie zielarskim kupiłem pudełko z kapsułkami, nadzwyczaj drogie, kapsułek było chyba 60 i prędko się skończyły dlatego poszedłem nabyć nowe, ale coś mnie tknęło i przeczytałem skład na etykiecie. Na początku pisało ekstrakt z zarąbiście wyselekcjonowanych odmian… na końcu drobnym drukiem - (zmielona kora PAU drako), inaczej nie żaden ex-trakt tylko zmielona......Tak jest w większości przypadków, w związku z tym trzeba mieć swój rozum i przez cały czas poszukiwać.
Zdecydowałem nabyć młynek i korę PAU-drako luzem (kilka razy tańszą od kapsułek) i sam mielić. Tak robię od jakiegoś czasu z innymi ziołami. Ale o tym później. Kupiłem młynek Boscha, ale przeciętnie mielił, więc przeszlifowałem ostrza moim Dremelem 3000, najlepiej szło czerwonym kamieniem. Problem pojawił się jak mieliłem następną partię, tak się młynek nagrzał, że zaczął śmierdzieć. Z przykrością stwierdzam, że Bosch i inni fabrykanci nie projektują otworów wentylacyjnych, nie mówiąc juz o wentylatorkach. Postanowiłem więc zadziałać, odkręciłem pokrywkę i wywierciłem paręnaście otworów wentylacyjnych. Super się tu przydała wkrętarka Boscha GSR 10,8V-LI-2+LB, i wiertło wielostopniowe.
Młynek w ten sposób zmieniony mieli trochę lepiej, nie grzeje się tak błyskawicznie ale szału nie ma. Wydaje mi się, że za kiepską moc i za duże ostrza.
Co do mieszanek ziołowych to mam kilka. Podstawowa to mieszanka odpornościowa: Koci pazur, kora lapacho, jeżówka purpurowa, fiołek trójbarwny (mnóstwo rutyny), mięta do smaku, suszone owoce i kwiaty czarnego bzu. To wszystko mieszam drobię w młynku i dodaję witaminę C. Stosuję tak: jedna płaska łyżeczka do kubka, zalać gorącą wodą 15% objętości szklanki, jak wystygnie dodaję witaminę c, sok z aroni, pigwy i bzu czarnego (zależy, co tam mam). Wypełniam wodą i gotowe, wypijam bez przecedzania, fusy nie pogryzą. Inne to żółciopędna i wzmacniająca wątrobę, oczyszczająca. Co drugi dzień piję do tego szejka zrobionego z świeżo zmielonych ziaren siemienia lnianego, wiesiołka i ostropestu, plus witamina C.
Pamiętajcie, że nie powinno się gromadzić za długo zmielonych ziaren czy ziół, bowiem olejki eteryczne parują, oleje nienasycone jełczeją i generalnie utlenia się to co może być korzystne.
Pa pa.

Jak wieszałem półkę w prysznicu

User Rating:  / 2

Graba
Teraz nieco o takiej pospolitej rzeczy jak zawieszenie półki – tak to można chyba określić w kabinie prysznicowej. Żona zadecydowała podmienić starą zardzewiałą na nową jakby nierdzewną, ale coś mi się wydaje, że za taką małą cenę to jest pewnie produkcja nierdzewno podobny, czas pokaże. Nieważne w ogóle przygotowałem się jak zawsze profesjonalnie do takiej operacji, czyli butelka piwa raciborskiego, wykrywacz przewodów, wkrętarka i wiertło do wiercenia bez udaru. Oznaczyłem poziomicą pion, kabli pod płytkami nie było i poczynam wiercić, a tu niespodzianka. Wiertełko ślizga się jak ja w ostatnim czasie na lodowisku. Przypomniałem sobie, że popielate płytki na ścianie były chyba gresowe, jak bym wiercił 50 cm wyżej to tam są zwykłe szkliwione. No i co teraz? Udaru nie włączę, bo płytki popękają, a i tak niewiadomo czy by się udało przecież taki gres to potwornie twardy. Skutkiem tego powiedziałem sobie, że już przenigdy nie dam się namówić na gres w łazience. To jest bez sensu, mrozoodporne płytki na ścianę, i jeszcze o twardości takiej, że jak bym je dał na posadzkę to się nie zetrą przez 1000 lat. Tylko szkliwione do wnętrz, no chyba, że kwestia koloru.. No dobra, ale temat pozostaje, jedyne wyjście to wiertła diamentowe. Są dwa typy: takie z nasypem diamentowym np.: wiertła diamentowe do gresu Graphite, lub dużo droższe z segmentem diamentowym przystosowane do adaptera, który podaje wodę, np.: wiertła do gresu Rubi. Woda w Rubi jest podawana pod ciśnieniem wężykiem i przez środek wiertła, ochładza i wypłukuje urobek. Pierwsze Graphite z nasypem wiercą w gresie optymalnie 10 - 11 otworów, a te Rubi to setki. Mnie potrzeba wywiercić tylko 4 no i może jeszcze potem kilka. Więc wziąłem Graphite 8mm. Takie wiertło powinno pracować na mokro i z prędkością nie większą niż 200-400 obrotów na minutę. Więc do wiercenia wyłącznie wkrętarka akumulatorowa. Jak się wierci w podłodze to nie kłopot, bo wystarczy z plasteliny ulepić taki wał i wlać tam niewiele wody, gorzej jak to jest ściana, wtedy albo adapter do otwornic, albo wężykiem z kranu polewać, trochę się nabrudzi. Czynność trwała całkiem długo, bo taki otwór to się robi z kilka minut, ja się nie spieszyłem, grunt, że wyszło. I jeszcze trochę o technice, rozpoczynamy wiercić pod kątem – wcinamy się najprzód jedną stroną a później zagłębiamy wiertło w całości pod kątem 90 stopni. I gotowe, półka utwierdzona, kabina uprzątnięta, piwo wypite, można zażywać ablucji.

Pompa do stawu albo bajorka

User Rating:  / 1

Kłaniam się


Takiego olbrzyma to do tej pory nie widziałem. Pompa zatapialna WQ 100-3,5-2,2 do przepompowania wody pomiędzy stawami rybnymi, lub do napełniania stawów rybnych. Wydajność to maksymalnie 2250 litrów na minutę, przy niesporym zanurzeniu. Trzeba dodać, że ta pompa to nie daje ciśnienia i wznosi wodę maksymalnie na 5 metrów w górę. Ale jak trzeba dopełnić zbiornik albo wypompować wodę, na przykład z stawu strażackiego to w godzinę przepompuje 135 metrów sześciennych.

Należy posiadać wąż o przekroju wewnętrznym 125mm, inaczej sporym, ale tylko taki przekrój gwarantuje wykorzystanie takiej przepustowości. Jak podłączymy mniejszą średnicę to będzie dławić i efektywność w dużym stopniu zmaleje. Pompa ma przykręcany króciec z gumką i śrubami nierdzewnymi. Przewód czterożyłowy nieoprawiony, linki o średnicy 1,5mm. Korpus odlany jest z żeliwa i pompa jest bardzo ciężka, ale żeliwo nie ulega korozji, w takim przypadku będzie trwała. Masa to około 52 kilogramy w opakowaniu a sama pompa z króćcem chyba około 48 kg.

Nara

Wkładki do drzwi dobór

User Rating:  / 2

Hej
Częstokroć spotykamy się w sklepie z problemem nabywców dotyczącym doboru właściwej wkładki do drzwi.

I nie chodzi mi tutaj o sprawę czy wkładka ma być zwykła czy antywłamaniowa bo to sobie nabywca sam musi postanowić. Lecz o wymiary wkładek. Aby dopasować należycie wkładkę trzeba: zmierzyć odstęp od brzegu drzwi do osi zamka „a” od strony wewnętrznej. Do niniejszego wymiaru dodać grubość szyldu. Uzyskany wymiar „A” jest minimalnym rozmiarem wkładki od strony wewnętrznej, można dorzucić 2-3 mm. Podobnie trzeba zrobić od strony zewnętrznej "b" plus rozmiar szyldu wychodzi „B” najmniejszy rozmiar wkładki od strony zewnętrznej. Zwrócić szczególną uwagę na głębokość szyldu zewnętrznego, można do tej wartości doliczyć kilka milimetrów 2-3 mm. Jeżeli wkładka będzie wystawać trochę więcej niż powierzchnia szyldu to nie szkodzi, nie będziemy rysać kluczem powierzchni szyldu, ale nie za wiele. A mosiężne szyldy są na ogół lakierowane i po pewnym czasie nieładnie to wygląda.

Woda z nieba - deszczówka

User Rating:  / 2

Witam

Po ostatnim rachunku za wodę oznajmiłem dosyć. Żeby Polak musiał płacić tak gigantyczne kwoty za wodę, która jest lokalną, własnością. Mam na myśli nas Lachów. I co można zrobić? W rzeczy samej samemu zdobyć wszystkimi możliwymi sposobami wodę. Po pierwsze woda leci za darmo z chmur, wiem taki truizm, ale w aktualnych czasach niekiedy należy się cofnąć w myśleniu do dawnych wieków. Wówczas pokarm nie nabywało się w sklepach tylko samemu organizowało. Jednakowo wodę.
Ale do rzeczy, z chmur kapie darmowa woda, wystarczy ją zebrać do zbiornika a w następnej kolejności pompa do wody, wąż i gotowe. Da się nawadniać ogródek, krzaczki, kwiatki i cokolwiek tam, kto ma. Zbierając wodę da się skorzystać, rynny, z których obficie leje się woda.

Odmienny sposób to studnie, i tu są dwa, no trzy rodzaje. Jedna trywialna, trzeba wykopać na taką głębokość, żeby woda gruntowa mogła nalecieć, i wtenczas można wsadzić pompę głębinową. Taka pompa wytwarza ciśnienie, jest to pompa zanurzeniowa. Drugie wyjście to hydrofor. Czyli pompa zewnętrzna, która zasysa wodę z studni i tłoczy ją pod ciśnieniem na duże odległości. Są takie pompy hydroforowe, które zdołają pchać, tłoczyć wodę na 100 metrów w górę ( hydrofor mh inox 2500).

Inne studnie to studnie chłonne, czyli takie, które nagromadzają wodę z systemu odwodnienia, drenażowego wokół domu lub z łąk. Takie studnie mają tą wadę, że w czasie suszy są zazwyczaj puste. Odrębny rodzaj studni to kolektorowe, aczkolwiek inaczej powinno się na nie mówić zbiorniki kolektorowe. Do takich zbiorników odprowadza się wodę z rynien, zwykłych ścieżek opadowych. Studnie takie zbierają wodę płynącą po wierzchu. Są z reguły uszczelniane od wewnątrz żeby nagromadzona woda nie wyciekała na zewnątrz do podkładu. Z wszystkich tych studni można pompować wodę zwykłymi pompami zanurzeniowymi, wirnikowymi, które nie dają ciśnienia, ale mają nielichą wydajność. Pompy zanurzeniowe mają różne zdolności pompowania wody na różne wysokości. Z reguły jest to wysokość 7 metrów, przy takich najtańszych (wq 180f, wq 450 f). Inne pompy mogą pompować wodę nawet na wysokość 28 metrów np.: WQ 3-24-0,75.
Takie podejście do akumulowania wody jest jak najbardziej przemyślane, uniezależnia nas od systemów wodociągów, które mogą za sprawą polskich sprytnych polityków wpaść w całkowicie prywatne ręce a w takim przypadku może być ciekawie. Tak czy inaczej rozpoczynam akumulować wodę, pompować, podlewać i tyle. A jak by, co to przelewanie wody pompami elektrycznymi można zamienić pompowaniem pompami manualnymi. Trzeba się, co prawda namachać, ale przecież ruch to zdrowie, takie pompy ręczne do wody zwane skrzydełkowymi są wytwarzane w kilku odmianach, zależnie od wydajności np. KN-1 ma wydajność 17l na minutę, a największa KN-5 53/ litry na minutę. Na bank wydajność zależy od naszej wydolności mięśni.