20 | 05 | 2019
Odwiedziło mnie
Articles View Hits
172103
Main Menu

Jak oczyścić przypalony garnek

User Rating:  / 3

Czołem
W bieżących czasach kucharzenie staje się co moment prostsze, a to za sprawą gigantycznego i globalnego dostępu do wszystkiego, co pomocne w tym zawodzie, i nie mam na myśli zaledwie przepisów w necie. Półki sklepowe uginają się od różnorakiego gatunku sprzętu AGD, marynat, nożyków, książek kucharskich i ładnych garów ze stali nierdzewnej.

Każdemu z nas, czasem zdarza się przypalić tego typu gar, albo właściwie to, co w garze. O ile jest to niegroźne przypalenie trwające chwilę, to da się wyrzucić przypaloną treść wlać wrzątkugorącej wody} z płynem czy solą, zaczekać paręnaście minut i zmyć szczotką z tworzywa. Na ogół tego rodzaju operacja się udaje i w najlepszym przypadku nie zostają żadne cienie na spodzie garnka. Gorzej, jeżeli przypalimy potrawę tak, że na spodzie garnka będzie gruba zwęglona powłoka, a w kuchni widoczność zmaleje jak w gęstej mgle, co w takim czasie robić? Kuchnię można przewietrzyć a garnek szkoda wyrzucać.

Postaram się skreślić, co w takiej sprawie najlepiej zaradzić. Musimy przygotować: szpachelkę, wkrętarkę z regulacją obrotów, krążek elastyczny na rzep, włókninę polerską ziarno 60, 120, 240, ściernicę trzpieniową z włókniny ziarno 60, 240 i ewentualnie włókninę stalową o numerze 2, 0 i 00. Lub możemy to zrobić ręcznie używająć samej włókniny, na zdjęciach pokazany jest sposób ręczny.

Najważniejsze to poczekać, aż garnek wystygnie, wówczas zalać niewielką częścią wody z solą (pod żadnym pozorem nie wlewać wody do gorącego garnka, ponieważ można zdeformować dno). Dobrze jest go przenieść na balkon, tak aby nieprzyjemny zapach nie roznosił się po domu. W następnej kolejności wąską szpachelką usunąć spalone części, tak, aby nie było większych kawałeczków przylegających do spodu garnka, to czasem trwa, jednakże dobrze jest uzbroić się w cierpliwość i dokładnie oczyścić dno. Po tym etapie przepłukujemy gar i osuszamy go, wolno lekko podgrzać nad gazem, aczkolwiek bez pośpiechu. Zakładamy na maszynę dysk z rzepem i zakładamy do niego włókninę 60, obroty nastawiamy na plus minus 600obr/min. I czyścimy nieznacznie dociskając spód garnka. Trzeba zwracać uwagę, aby nie ocierać gumą o boki garnka. Po paru minutach garnek, jego dno powinien już być w miarę czysty, trzeba wówczas przetrzeć go suchą szmatą i sprawdzić czy nie zostały gdzieś przebarwienia, jeśli tak to operację powtórzyć. Jeżeli dno będzie już czysty zastępujemy włókninę na 120, później 240 i powtarzamy za każdym razem operację, ale trochę krócej. Po wyczyszczeniu dno powinno mieć satynową nawierzchnię bez widzialnych głębszych rys. Następny etap to polerowanie brzegów garnka i tu działamy analogicznie jak dotychczas. W pierwszej kolejności montujemy na maszynę ściernicę trzpieniową z włókniny o ziarnie 60, następnie drobniejszą 120 lub 240. Po wyczyszczeniu brzegów gar winien być jak nowy. Jeżeli garnek był w środku polerowany to można jeszcze wykończyć go pastą woskową i filcem.

Jak ktoś nie posiada wiertarki może to samo uczynić ręcznie za pomocą wełny stalowej grubość 2, 0, 00. Choć w wypadku szorowania ręcznego musimy liczyć się z tym, że poświęcimy masę czasu i w żadnym razie nie uzyskamy tak cudownego rezultatu jak w przypadku polerowania mechanicznego.

Ostrzenie noży

User Rating:  / 4

Nóż od setek lat towarzyszy człowiekowi i zawsze mamy z nimi ten sam problem. Po pewnym czasie staje się nieostry i miast kroić to gniecie i miażdży, lub po prostu ślizga się po powierzchni krojonej. To prawda, nawet drogi nóż prędzej czy później się przytępi. Kupując nóż musimy pamiętać o jego pielęgnacji, oprócz mycia powinno się go regularnie ostrzyć. Lepiej często i delikatnie niż rzadko. Idealnie było by przed każdym użyciem kilkakrotnie przeciągnąć ostrze po ostrzałce.

Czas, więc na praktykę jak ostrzyć.

Pierwsza sprawa to, jaki nóż pragniemy naostrzyć i jaki jest oryginalny kąt ostrza.
Jeżeli nóż jest tani to nie ma, co mieszać kilka razy przejedziemy na ostrzałce i to wystarczy. Jeżeli nóż jest kosztowny to powinno się w czasie ostrzenia utrzymać pierwotny kąt. Nie polecam samemu ostrzyć noży ceramicznych są nadzwyczaj twarde i tylko ostrzałki diamentowe dają sobie radę.
Noże zależnie od przeznaczenia ostrzy się pod różnymi kątami. Jeżeli nóż potrzebny jest do krojenia miękkich rzeczy, jak owoce, można naostrzyć go pod niewielkim kątem 10 stopni. Jeżeli nóż ma być wielozadaniowy i dłużej utrzymać ostrość można ostrzyć pod większym kątem 22 stopni. Do ostrzenia noży wykorzystujemy ostrzałkę ceramiczną, ostrzałki diamentowe lub tzw. gotowe zestawy ostrzące. Ostrzałki ceramiczne mają z reguły dwa gatunki ziarna jedno zgrubne drugie drobniejsze. Tymczasem diamentowe to w większości wypadków kilka granulacji.
Pracę zaczynamy od grubego ziarna(150-200) a kończymy na drobnym(240-600). Noże ostrzymy pod jednakowym kątem, względem płaszczyzny ostrzałki. Jeśli nie mamy wprawy to można trzymać kciuk pomiędzy kamieniem a grzbietem noża do prowadzenia jednakowego kąta. W ciągu ostrzenia powinno się wypłukiwać urobek, co jakiś czas płukać ostrzałkę w wodzie lub w kółko ją polewać. Operacja ta ma na celu spłukanie urobku i powoduje, że ostrzałka sie nie zapycha.
Pamiętamy ostrzem stale w obu kierunkach, ruchem posuwisto zwrotnym i prostopadle do ostrza. Nie należy się obawiać przesuwania noża po ostrzałce pod włos.

Komplety ostrzące to gotowe rozwiązania dla bardziej zaawansowanych. Przed zakupem najlepiej obejrzeć jakiś film z instrukcją lub odwiedzić forum knives. Naczelną zaletą takich zestawów jest gotowe, przemyślane rozwiązanie ostrzenia, wadą wysoka cena. Nie każdy wyda parę stów na ostrzenie noża za kilka dziesiąt złotych. Jeżeli mamy cacko za kilkaset to warto.
Jeżeli nie chcemy bawić się osełkami płaskimi lub zestawami można użyć ceramicznej ostrzałki krążkowej. Jest to tania, prosta wersja, i nader skuteczna. Przeciągamy kilkakrotnie nóż po krążkach w tył i przód. Ostrze noża nie jest, co prawda wypolerowane i szybciej będzie się nam zużywał, ale każdy laik lub pani domu (niemogąca doprosić się swego małżonka o naostrzenie) na pewno nie będzie uskarżać się na tępe noże. Nie reklamuję ostrzałek krążkowych diamentowych lub stalowych. Te pierwsze frezują ostrze a te drugie to nie wiem, co czynią, ale na pewno nie ostrzą w pełnym słowa znaczeniu.

Na koniec dorzucę jeszcze dwie uwagi. Pierwsza to, aby pamiętać, żeby nie przetrzymywać noży luźno wrzuconych do szuflady lub zlewu. Często się zdarza, że ostrze w trakcie otwierania i zamykania szuflady uderza w inne sztućce i tępi się, poza tym to niebezpieczne i może pojawić się krew. I druga uwaga to kroić należy zawsze na miękkim podłożu, deska z drewna lub deski z tworzywa. Nie ma nic gorszego jak krojenie ostrym nożem na ceramicznym talerzu lub na stalowym półmisku.

Czy dezodoranty mogą szkodzić

User Rating:  / 4

Dezodoranty szkodzą, czy nie?
Nie stosuję tego zbytku, i co walę, może nie pachnę tak intensywnie i to wsio. Ale zadajcie sobie pytanie, z jakiego powodu człowiek capi pod pachami, czemu male dzieci nie śmierdzą? No chyba, że zrobią, k…ę ale to inna opowieść. Pierwsza rzecz to, co to jest pot? Jaką funkcję wypełnia w naszym organizmie przez miliony lat tworzony przez ewolucję i po co natura wyposażyła nas w taki mechanizm? Oprócz dostosowywania ciepłoty ciała, z potem wydalamy toksyny, kwas mlekowy, nadmiar sodu, mocznik. To tak w ogólności. Innymi słowy pocenie się jest jednym z sposobów organizmu na pozbywanie się toksyn. Nieznośny woń ma dwa podłoża, najważniejszy naturalny to rozkład potu przez bakterie, drugi kłopotliwy zapach potu sam w sobie ( duża ilość toksyn i zakwaszony organizm).

A co robią dezodoranty? Oprócz tego, że zawierają perfumy to mają jeszcze całą górę środków chemicznych, które sprawiają zasklepienie porów potowych. Czyli takie korki, albo zakrętki. Wszystko, co ustrój w naturalny sposób chce wydalić na zewnątrz pozostaje w środku. To tak jakby przy rozwolnieniu zatkać sobie odbyt i kłopot z głowy nic nie śmierdzi, fajnie nie? Jedynie jony srebra, lub srebro nanocząsteczkowe  ( jak w nanomax do łazienek) nie wydaje się być szkodliwe, i coraz to częściej pojawia się w dezodorantach.
Trucizny pomimo tego nadal krążą w ustroju, temperatura ciała nie jest regulowana prawidłowo, nie mówiąc już o chemikaliach przenikających z dezodorantów do organizmu. Ostatnio przeczytałem o doświadczeniach pani dr Philippa Darbre. Analizowała ona skład tkanek raka piersi, i okazało się, że zawierają one duże liczbie trujących środków konserwujących - parabenów, które dalej powszechnie stosowane są w kosmetykach. Może to być jedno z realnych czynników zwiększających ryzyko zachorowalności kobiet na raka piersi, macicy, i nawet raka skóry.
Wybór należy do nas, myć się, co dziennie kilka razy pod pachami (najlepiej wodą), zdrowo żywić albo stosować chemię i wyłącznie ładnie pachnieć i mieć białe i czarne koszulki bez plam.